Lacock, Wiltshire, 16/03/2010 - impresje :)

Zdjęcia z workszopa się obrabiają a ja w tym czasie im nie przeszkadzam i w sumie dla przyjemności wrzucam kilka zdjęć z miejscowości, w której zajęcia miały miejsce. Wioska stara przeokrutnie i malownicza takowoż. Znaleźć w niej podobno można chatę, w której kręcono Harryego Pottera  (jakoś mnie to nie podnieca :] ) oraz, z łatwiejszym do odnalezienia Lacockim opactwem (Abbey - dobrze tłumaczę?) do którege niestety nie dane mi było wejść - a to z uwagi na zajęcia.

Wrażenia ogólnie fajne, kurs może ciut przeceniony (1/3 powiedziałbym), jednak jako całość warte uwagi i na pewno nie żałuję.

W tygodniu odbyłem nadto rozmowę z Danielem odnośnie ich (jego i Joli) ślubu i już nie mogę się doczekać sesji zaręczynowej no i wkrótce po tym samej ceremonii (ta 24. kwietnia).

Tymczasem miłego oglądania.
R.

Ps. Jola, Twoja szarlotka to naprawdę r.e.w.e.l.a.c.j.a. :)














Terry Hewlett i jego workshop.

No i zapisałem się :) 16 marca jadę na dwudniowy wypad do pana Terry'ego Hewletta na jego Wedding Workshop. Wybór był nie był łatwy, bo w grę wchodziły jeszcze The Trained Eye i jego dwudniowiec, który jednak odpadł bo nie dość, że droższy to jeszcze jak znalazłem na flickru zdjęcia uczestników to zamarłem... I nie chodzi tu o techniczny wymiar wykonanych zdjęć (te zależą od fotografa) - ale o modeli. Z twarzy w sumie naprawdę anglosaskoznośni ale ubrani jakby wyskoczyli do wypożyczalni ślubnej biorąc pierwszy-lepszy strój... no i klops, brak elementarnego profesjonalizmu, za długie gacie itd :)  - pogratulować prowadzącym kurs.
Drugi brany pod uwagę to Jeff Turnbull's Workshops, tutaj nie przekonał mnie brak "jedno-określności" w korespondencji (please visit my site more often) i generalnie mizerny kontakt.

Co zatem przekonało mnie do Hewletta? Super kontakt - gość jest naprawdę sympatyczny i cierpliwie znosi wszelkie dopytywactwo. Zdjęcia uczestników są przyjemne, zaś opinie tychże znalezione tu i ówdzie potwierdzają fajną atmosferę podczas workshopa :) Nadto w planie zajęć jest kreatywne oświetlenie nie poruszane przez The ćwiczebne oko ani Turnbulla. Żeby oddać sprawiedliwość nie mam złudzeń, że w jakiś sposób tematyka oświetlenia będzie spięta z "podprogową" reklamą firmy The Flash Centre, z którą Mr. Hewlett jakoś tam jest powiązany - nic to jednak, jeśli będzie treściwie. Jeśli jednak workshop się zacznie od tego jak się włącza lustro i do czego służy pokrętło trybu pracy wyjdę i zażądam zwrotu piniendzy :)

Po powrocie możecie oczekiwać zdjęć i dłuższego sprawozdania.
Pstryk!
Rafał.

Ps.
Moja - jeszcze nie upubliczniana - teoria, że Zielona Wyspa jest fotograficzną pustynią póki co się jednak nie zmienia :) To też wyjaśnię wkrótce. Do następnego. R.

Ps2.
Okno wprawione :) Policja nie ma na razie pomysłu, któż-li to mógł być...

Włamanie na... obiad.

A wczoraj jakiś niefajny człowiek (człowieki?) w atmosferze powalentynkowej był łaskaw włamać się nam do mieszkania. Ot tak - po prostu, wziął łopatę przypierdzielił w okno, wszedł do środka i był łaskaw nas obrabować. Kiedy Kasia zadzwoniła roztrzęsiona, że "było włamanie" przyznam szczerze, że też złapałem to przejmujące uczucie nieokreślonego ZAGROŻENIA - jednak jako, że jestem osobnikiem w sumie zimnokrwistym pozbierałem fakty w kupę, otrząsnąłem się i rozpocząłem Procedurę Awaryjną :) - czyli policja i takie tam... Dzięki Bogu Kasia z Miłym nie wrócili do domu kiedy rabusie upajali się swoją bezdenną głupotą w jego wnętrzu - mogłoby się to skończyć różnie, nie myślimy o tym.

Zwolniłem się z pracy i jadąc samochodem w myślach już pożegnałem się z całym zbiorem urządzeń do rejestrowania światła :) Oj żegnaj aparacie i zegnajcie powykrzywiane szkła do skupiania promyczków. 5 minut później  zadzwoniła Kasia mówiąc, że wygląda na to, iż koniec końców zginęła TYLKO gotówka (znaczna suma jak dla nas) wypłacona kilka tygodni wcześniej w pewnym jużniedozrealizowania celu Niestety mieszkanie jako takie zostało, mówiąc wprost, splądrowane i to jest psychicznie wycieńczające.

Pytanie: "czy będziemy się przeprowadzać" pozostaje otwarte.
Pytanie: "czy włamywacz JEST skończonym durniem" jest potwierdzone i zamknięte.

Dziś przychodzi reparator okien.

Portret Gabrysi

Cześć.
Dzisiaj rozpoczynam zamieszczanie fotografi "normalni-niejszych".

Poniżej fotografie z sesji z Gabrysią - piękną modelką i jedną z najbardziej wygadanych-gadanych-gadanych dziewczyn jakie dane mi było spotkać w życiu :) Później dodam jeszcze dane techniczne zdjęć - choć o ile dobrze pamiętam wszystkie strzelane były stałką 50mm pewnie w okolicy f1.8 :) (Dane dodane)


 
A  50mm   f2.8  1/256sek  ISO 400

   
A  50mm   f1.4   1/4000sek  ISO 400

 
A  50mm  f1.4 1/6400sek  ISO 250

A  50mm  f1.4   1/6400sek   ISO400

Update:
Następna porcja zdjęć już wkrótce, w między czasie postrzelam zdjęcia albumowi, który zamówiłem w przez blurb.com i który, po w sumie dosyć długim oczekiwaniu ostatnio dostał się w moje ręce. Przyznam szczerze, że jakość jest genialna - papier wybrałem gęsty (taka opcja) i to naprawdę czuć po palcami - do tego super introligatorskie wykończenie. Zresztą nie będę się rozgadywał - umieszczę zdjęcia i się podzielę dodatkowymi wrażeniami wkrótce.
 
Do następnego :)
Rafał. 

Kiedy (małe) licho śpi :)

Serwus
Pierwsze na tym blogu pojawią się zdjęcia w sumie niekonwencjonalne.Oto Miłosz out of focus... no i te rzęsy o długości pół kilometra, które oooj złamią niejedno niewieście serce :) Cała seria, takich jak widać, miękkich fotografii powstała, jednak umieszczam tu tylko te trzy tylko, gdyż wydają mi się najlepiej oddawać klimat głęeeebokiego snuuu (w dwóch pierwszych), zaś trzecie kojarzy mi się z moim własnym dzieciństwem i smakiem ciepłego mleka dopijanym do ciepłego jeszcze chleba. . . . . . . . . . . 
Poza tym  to ilość bluru jest w tych zdjęciach jest jednak oszałamiająca ;]

                                                                           50mm 1/15 1.8 800 ostrzone na rękawek :]

  
                                                              50mm 1/50 2.5 800

 
                                                                                                         55mm 1/50 2.8 1000


Ciepła życzę - ciepłego mleka :)
Rafał.

Trójca fotograficzna - czyli z grubej rury!

No a jak!

Witajcie. Ten blog, mam nadzieję, że obok uciechy wizualnej przyniesie odrobinę wiedzy ze sobą - bo jakoś nie chce mi się jedynie chwalić (jeśli w ogóle jest czym) ale również ku przyjemności wsobnej, wyłuszczyć ciut na temat fotografii jako takiej. Panów le'Profesorów od le'Fotografii proszę o przymknięcie oka na to czy owo, jakieś nieścisłości itp. - bo z założenia chcę się dzielić wiedzą również na zasadzie uczyć innych poprzez nauczania siebie i u siebie również wszelką wiedzę docierać.


W pierwszym poście zamiast umieszczania zdjęć zacznę od teologii fotograficznej - Trójcy, bez świadomości istnienia której raczej nie wróżcie sobie wielkiej kariery w fotografii ;) Jak nie wiesz czym wspomniana trójca jest to pora się dowiedzieć:

    * Wartość przesłony
    * Prędkość migawki
    * ISO.

Poprawna ekspozycja zawsze zależy od tych nierozerwalnych 3 elementów - cała reszta to tylko dodatki - zazwyczaj uprzykrzające życie fotografa ;).

Jednym zdaniem: Apertura (Przesłona) odpowiada za ilość światła wpadającego przez obiektyw (i głębie ostrości), prędkość Migawki odpowiada za czas przez jaki światło będzie operować na sensorze (filmie) a ISO to czułość tego sensora na światło. A wszystkie są tak ze sobą pięknie spięte...


Współzależność tych elementów fotograficznej układanki chyba najlepiej opisać na przykładzie, może nawet 2-óch. wykonujesz zdjęcie pędzącego motocykla - aparat w trybie automatycznym podpowiada: przesłona f5.6, migawka 1/300 sekundy przy ISO 200. Przełączasz się na tryb M (twój ulubiony :)) i pstryk! Zdjęcie jest prawidłowo naświetlone ale jest niejakie, chcesz, wyizolować motocykl z tła - należy zatem zwiększyć przesłonę dzięki czemu tło się rozmaże; ustawiasz przesłonę f2.8, ale zwiększając ilość światła musisz skrócić czas migawki o trzy tzw. pełne stopy (będzie wpis i o tym kiedyś), parametry twojego zdjęcia wyglądając więc tak przesłona f2.8, 1/1200 sekundy przy ISO 200. Ale... tak wykonane zdjęcie też nie wygląda zbyt szałowo - motor wprawdzie jest wyizolowany z tła ale migawka 1/1200 sek. zamroziła wszelki ruch, motor wygląda jak zaparkowany na autostradzie. Nie ma wyjścia, musisz zwolnić prędkość migawki - I tu przychodzi z pomocą ISO - materiał światłoczuły musi być mniej wrażliwy na światło by móc wydłużyć czas migawki przy zadanej przesłonie. Obniżasz ISO do 50 - et viola - w szprychach wiruje pęd, nie widać krzaczorów w tle - pięknie. I tak sobie można żonglować w skończoność :) Skończoność - bo ograniczeniem jest sprzęt, który posiadasz. Jeśli ów motór zacinałby późnym popołudniem - ilość światła okazałaby się nie wystarczająca by zaspokoić 1/300 sek. przy f2.8, by uniknąć niedoświetlenie należałoby podnieść ISO a to może nieść ze sobą degradację obrazu… Zatem zamiast zwiększać ISO trzeba jednak zwolnić prędkość migawki i kompromisowo uznać, że część motoru też może być ciut rozmyta - albo kupić jaśniejszy obiektyw (z większą przesłoną), albo lepsze body (lepiej znoszące wysokie ISO) albo iść na kompromis co do jakości zdjęcia, albo wrócić jak będzie jaśniej, albo... I tak w kółko.

Możesz sobie potestować te zależności na tym symulatorze ekspozycji. Aperture - przesłona, Shutter - migawka, Link shutter/aperture - sprzęża migawkę z przesłoną,  kliknięcie znaku i wyświetla dodatkowe informacje.


Do następnego :)

Rafał